Kulisy powstawania książki „Czwarte piętro, czyli wkurw kuriera

Nie było redakcji, kawiarni ani ciszy. Był hałas, korek, pot cieknący po skroniach i dźwięk skanera. W takich warunkach powstawał „Wkurw kuriera” — książka, której nie dałoby się napisać przy zapachu świecy sojowej i kubku latte. To nie jest literatura zza biurka. To brudne notatki z codzienności, zapisywane w głowie między dzwonkiem domofonu, a kliknięciem w aplikacji „doręczono”.

Pomysł wziął się z potrzeby wyrzucenia z siebie wszystkiego, co kurier widzi, słyszy i czuje — a o czym nikt normalny nie myśli, dopóki nie musi nosić paczek na czwarte piętro bez windy. Bo ile można milczeć, kiedy każdy dzień to powtarzające się „nie ma mnie w domu”, „proszę zostawić u sąsiada” i „ja tylko na chwilę wyskoczyłem”?

Książka jest efektem kilku lat obserwacji, tysięcy adresów i setek ludzkich historii. Powstawała nie w spokoju, lecz w biegu — dosłownie. Autor pisał po pracy, zmęczony, często późno w nocy, z głową pełną absurdów, które musiały znaleźć ujście. Każdy rozdział to kawałek prawdy o zawodzie, w którym trzeba mieć cierpliwość świętego i nerwy z tytanu.

To nie jest książka o paczkach. To książka o ludziach — tych za kierownicą busa i tych za drzwiami. O tych, którzy potrafią powiedzieć „dziękuję” i o tych, którzy zachowują się, jakby kurier był ich służącym. To reportaż z codzienności, która czasem śmieszy, częściej wkurza, ale zawsze zostawia ślad.

Pamietaj, że czytasz na własną odpowiedzialność! – Przejdź do sklepu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *